Singielka w Trójmieście – odc. 5

0
233

Odcinek 5.

„Emocje skrywane pod maską obojętności”

Marta spojrzała na nią tak, jak tylko ona potrafiła spojrzeć – nieznoszące sprzeciwu „weź się w garść kobieto i przestań pieprzyć!!!”

– Czego Ty przepraszam nie wiesz? Asik! Nie pozwolę Ci teraz podkulić ogonka i zwiać stąd w siną dal. O nie! Wejdziemy tam, usiądziemy przy stoliku obok, zjemy śniadanie, a w międzyczasie będziesz mi opowiadać o wczorajszym wieczorze omijając temat tego pajaca tak, jakby go tam w ogóle nie było. I będziesz się uśmiechać i flirtować z kelnerem tak, jak tylko Ty potrafisz. Rozumiesz?

– Marta… Błagam Cię… Ja nie dam rady… Rozkleję się tam zupełnie…
– Nie kochana, nie rozkleisz się. Będę tam z Tobą i będę Cię trzymać za rękę. Girl power! – No nie wiem… raczej girl klapa…

– Asik! Głowa do góry, pierś do przodu i uśmiech na twarz! Wyglądasz ślicznie i idziesz z przyjaciółką na babskie pogaduchy przy śniadanku. Będzie dobrze. W razie jakby kanaliki łzowe Ci zaszwankowały zasuwaj do łazienki, weź głęboki wdech i jak najszybciej do mnie wracaj rzucając w jego stronę szyderczy uśmiech. Do boju!

– No dobrze… Spróbuję… ale żeby nie było, że „a nie mówiłam”…

– Wierzę że sobie poradzisz! Nie z takimi sytuacjami musiałaś sobie w życiu poradzić. No już! Skończ z tym dupkiem raz na zawsze i miej to wreszcie za sobą!

Joanna była ogromnie wdzięczna Marcie za jej wsparcie i bezpardonowe zagrzewanie do walki. Była też absolutnie przerażona… Czuła pulsowanie w skroniach, a serce zdawało się zaraz wyskoczyć jej z piersi. Wiedziała jednak, że Marta ma rację, że musi to zakończyć, że musi dać radę. Wszystkie buzujące w niej emocje postanowiła więc przykryć maską obojętności. W końcu była w tym całkiem niezła…

Weszły do środka tak pewnym krokiem, że od razu zwróciły na siebie uwagę wszystkich obecnych, obsługi i gości. Oczywiście także Wiktora, który niemal się nie udławił zaczerpniętym przed chwilą łykiem kawy. Był zaskoczony, zmieszany i nieco spłoszony. Jednak już po chwili zmarszczył lekko brwi (jakby sam siebie dyscyplinował i przywoływał do porządku) po czym przysunął się do swojej towarzyszki jeszcze bliżej i obdarzył ją jeszcze szerszym uśmiechem (nieszczerym jak cholera, co dodało Joannie nieco animuszu).

– Dzień dobry Paniom, zapraszam. Czym mogę służyć? – zapytał przesympatyczny kelner, który doskonale już kojarzył Joannę, stałą bywalczynię tego lokalu.

– Dzień dobry Panie Danielu (specjalnie użyła jego imienia, żeby Wiktor usłyszał jak swobodnie się tu czuje mimo jego obecności), jesteśmy z przyjaciółką mocno napalone… na Wasze naleśniki. Puściła oczko do nieco spłoszonego kelnera, który momentalnie oblał się rumieńcem.

– Oczywiście, takie jak zwykle?
– Tak, poprosimy. I do tego dzbanek Waszej wyśmienitej lemoniady i dwa razy latte.

– Oczywiście, już podaję.

– Bardzo dziękuję Panie Danielu.

Kiedy kelner oddalił się od ich stolika Joanna wzięła głęboki oddech. Wiedziała, że to była najłatwiejsza część wyzwania. Przez cały czas czuła na sobie jego spojrzenie. Słyszała, że teraz już tylko panienka, z którą był, paplała, a on udawał, że słucha jej z uwagą tak naprawdę koncentrując się na tym, co się działo przy stoliku obok.

Marta błyskawicznie odczytała myśli przyjaciółki i przejęła inicjatywę.

– No dobra kochana, to opowiadaj o tym Waszym wczorajszym balu. Jak zwykle tłumy? Jak zwykle zakasowałaś wszystkie te pindzie, które tam łażą w poszukiwaniu męża albo choć przygody na jedną noc?

– O tak, jak zwykle tłumy, choć wydaje mi się, że w zeszłym roku było nieco więcej osób. Sporo było też ludzi spoza branży, których w ogóle nie kojarzyłam. Co do zakasowywania kogokolwiek to nie wiem. Dobrze wiesz, że nigdy nie jest to moją intencją, tak jakoś samo się dzieje.

W tym momencie obie zaśmiały się tak naturalnie, że Joanna poczuła jak powoli mija jej niemal całe napięcie. Marta jest wspaniałą przyjaciółką. Doskonale wiedziała jak zacząć tę rozmowę, aby ją rozluźnić. Nikt nie zna jej tak dobrze jak ona. W tej chwili bardziej niż całe napięcie w związku z sytuacją, z obecnością Wiktora, przepełniało ją uczucie wdzięczności. Wdzięczności za to, że w tym zwariowanym świecie pełnym fałszu, obłudy i nieszczerych relacji znalazła kogoś kogo z czystym sumieniem i pełną świadomością mogła nazwać przyjaciółką, bratnia duszą. W jej spojrzeniu, w jej głosie, w jej gestach czuła całą miłość, życzliwość i szczerość jaką dzieliły. Westchnęła cicho i ścisnęła dłoń swojej towarzyszki. Uśmiechnęły się do siebie. Nie potrzebowały żadnych słów. Mogły kontynuować.

– Spotkałaś kogoś wartego uwagi?

– W sumie nie pojawił się nikt szczególny. Porozmawiałam z kilkoma osobami, z którymi zwykle nie jest łatwo się skontaktować. Mam nadzieję, że zaowocuje to jakąś współpracą. Zobaczymy.

– Oj, Asik! Nawet podczas wieczornego wyjścia myślisz o pracy i potencjalnych klientach dla wydawnictwa.

– No tak. Wiesz jak jest. To niby wieczorne wyjście, ale będąc tam jestem też troszkę w pracy. – Mam nadzieję, że chociaż trochę potańczyłaś?

– Owszem. Wiesz, że nigdy nie przepuszczę okazji do zakręcenia nóżką! Potańczyłam, choć zabrakło moich ulubionych rytmów. Jednak wiesz… jak się nie ma co się lubi…

– Dokładnie. To może w przyszły weekend wyskoczymy do jakiegoś klubu gdzie zagrają nasze ulubione kawałki, co?

– Marta, doskonale wiesz, że dwa razy nie trzeba mi powtarzać tego typu propozycji. Mąż Cię puści?

– Z Tobą? Zawsze! A jak nie to… sama się puszczę!
Znów się zaśmiały i w tym momencie kelner przyniósł ich zamówienie.

– Cieszę się, że są Panie w tak doskonałych nastrojach i mam nadzieję, że po naszych naleśnikach będą one jeszcze lepsze.

– Ach, dziękuję Panie Danielu. Z pewnością tak właśnie będzie.

Podczas posiłku dalej rozmawiały, śmiały się i żartowały. Joanna była zaskoczona, że w tej sytuacji potrafiła tak wyluzować. Cieszyło ją towarzystwo Marty, zainteresowanie Wiktora oraz nietęga mina jego – totalnie lekceważonej – towarzyszki. Wszystko szło po jej myśli…

Kiedy panna, z którą Wiktor najpewniej spędził resztę dzisiejszej nocy wyszła do toalety on bezzwłocznie podszedł do stolika Joanny i Marty.

– Dzień dobry Paniom. Smacznego.

– Dziękujemy – odpowiedziała z przekąsem Marta.

– Ładnie to tak udawać, że się mnie nie poznaje Jo?

– Poznałam Cię, ale to chyba do mężczyzny należy przywitanie kobiety, nieprawdaż?

– Nie chciałem przeszkadzać. Tak tu wpadłyście rozgadane i rozchichotane.

– Owszem. Cóż zatem Cię podkusiło, żeby jednak przeszkodzić? Chwilowy przypływ odwagi pod nieobecność nowej koleżanki?

– Byłoby niegrzeczne, gdybym ją zostawił i podszedł do Was wcześniej.

– Nie bardziej niż nie przywitanie się jak na gentelmana przystało. Ale Ty raczej nie masz z tym problemu, prawda?

– Z czym nie mam problemu?

– No właśnie… Spojrzała na Martę, która prezentowała swoją najbardziej rozbawioną ze wszystkich min.

– Dlaczego jesteś dla mnie taka szorstka? Chyba miło spędziłaś wczorajszy wieczór, co? I mogło być jeszcze bardziej miło… Dobrze to wiesz skoro przeryczałaś całą noc. Makijaż wszystkiego nie ukryje.

– No tego to już za wiele kolego! Marta nie wytrzymała.

– Spokojnie kochana, nie warto się denerwować. Tak, płakałam dzisiejszej nocy. Kiedy wracałam do domu byłam świadkiem jak jakiś bezduszny skurwiel potrącił psa i uciekł. Zatrzymałam się, próbowałam coś zrobić, ale to biedactwo umarło mi na rękach. Wiesz jak

bardzo kocham zwierzęta… Wylałam morze łez. Nie wiem jak można się tak zachować! Nie wiem jak można odebrać życie i uciec przed konsekwencjami, jak tchórz! Mam nadzieję, że to bydle dostanie od życia to na co zasługuje! Z całego serca życzę mu wszystkiego najgorszego!

Martę zamurowało; nie spodziewała się takiej – wymyślonej na poczekaniu – historii. Wiktor zdecydowanie też się nie spodziewał. Zupełnie zabrakło mu argumentów. Joanna zaś kontynuowała…

– A co do Ciebie Wiktor i wczorajszego wieczoru to tak, było miło. Pogadaliśmy, potańczyliśmy i w zupełności wystarczy. Jak widać na załączonym obrazku nie warto w Ciebie inwestować ani więcej czasu ani więcej emocji. Ostatecznie seks z Tobą nie jest aż taki dobry, żeby później mieć moralnego kaca spowodowanego po decyzyjnym żalem. Obstawiam, że to właśnie odczuwa dziewczątko, które stoi nieopodal i przysłuchuje się naszej rozmowie od dłuższej już chwili. Bądź tak miły i daj nam w spokoju dokończyć śniadanie. Mógłbyś też chociaż odwieźć tę biedną dziewczynę do domu zanim wybierzesz się na squasha, żeby rozładować narastającą w Tobie w tej chwili złość. Pa Wiktor!

Oniemiał. Totalnie. Widać było, że zaraz wybuchnie, ale zupełnie nie miał pomysłu na ripostę. Odburknął tylko „Do widzenia Jo” i odszedł nie usłyszawszy prawdopodobnie odpowiedzi Joanny, która na jego „Do widzenia” dodała jedynie „Oby nie za szybko”.

Zanim Marta była w stanie wydusić z siebie choć słowo drzwi za Wiktorem i tuptającą za nim panienką dawno się zamknęły…

– Asik! Boże! Co to było?! Rany, jaka ja jestem dumna! To powiedziawszy rzuciła się na nią, żeby ją porządnie wyściskać i wycałować.

– Dobrze, już dobrze. Bez przesady.

– Bez przesady?! Miazgę z niego zrobiłaś kochana! MIAZGĘ! Skąd Ci ten pies przyszedł do głowy, co?

– Wiesz… to taka metafora trochę…
– O matko! No tak! On skurwiel uciekający z miejsca wypadku, a pies to…

– Moje uczucia, które rozjechał… Dopiero w tym momencie te przeklęte kanaliki łzowe dały o sobie znać…

– Już dobrze kochana, zwyciężyłaś. Jesteś najdzielniejszą kobietą jaką znam Joasiu!

Joanna wiedziała, że minie jeszcze dużo czasu zanim ostatecznie wymaże Wiktora ze swoich myśli, ale tego ranka była już pewna, że wymazała go z najważniejszego miejsca. Ze swojego serca. Teraz pozostały już tylko smutek i żal. To jedyne uczucia, które do niego żywiła. Był też gniew, sporo gniewu. I z tym ostatnim musiała sobie jak najszybciej poradzić.

– Potrzebuję pozbyć się tego gniewu, który we mnie siedzi. Nie chcę, żeby to we mnie narastało, żeby mnie dławiło. Co mi radzisz?

 

Drogie Kobietki!

Teraz Wasza kolej. Wyobraźcie sobie, że jesteście jej najlepszą przyjaciółką. Jak skutecznie pozbyć się tego gniewu, który ją ogranicza, hamuje i przytłacza?

  • 1. Powinna wyrzucić to z siebie podczas intensywnego treningu fizycznego. (86%, 6 Votes)
  • 2. Powinna udać się po pomoc do psychologa. (14%, 1 Votes)

Total Voters: 7

Loading ... Loading ...
Decydujcie do środy, a już w kolejną sobotę dowiecie się jakie skutki będzie miał Wasz wybór dla naszej bohaterki.
Do przeczytania!
Justyna Jakubowska

ZOSTAW KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here