Way of Taste – podróż po marzeniach

0
164

Ilona Klein Tragier – nienasycona dusza w wielu dziedzinach życia. Podróżuje, pisze, gotuje, organizuje. Celebruje codzienność i zawsze cieszy się małymi rzeczami. Podróżuje z rodziną – synem Tymkiem 6 lat oraz wspaniałym mężem Robertem.

— Bardziej lubisz gotować czy podróżować?

Najbardziej lubię łączyć te dwie pasje. Podróżuję szlakami smaków i potraw regionalnych oraz przenoszę się do innych krajów poprzez gotowanie.
To idzie zawsze w parze, choć z przewagą podróżowania.

— Większość kojarzy Cię głównie z gotowania.

Tak, do tej pory przede wszystkim „pokazywałam” się światu jako pasjonatka sfery kulinarnej. Zawsze się dużo u mnie działo i nadal dzieje w tym temacie. Gotuję, prowadzę warsztaty kulinarne, piszę książki kucharskie. Podziwiam potrawy i smakuję. Szlakiem kulinarnym, potrafię też ustalać trasę podróży.

— Zatem gotowanie sprowokowało cię do podróżowania?

Nie do końca. Podróżuję od bardzo, bardzo dawna. Wyprawy większe, mniejsze, dalsze, bliższe. Tą pasją zarazili mnie moi rodzice, którzy podróżowali od zawsze i nie byli klasycznymi turystami. Sami sobie wszystko organizowali: wyszukiwali miejsca, noclegi, sposób dojazdu. Ich wyprawy były bardzo aktywne, nigdy nie siedzieli dwa dni w jednym miejscu. W tym wyrosłam, tym oddychałam. Dzięki temu podróżowanie jest dla mnie naturalną częścią życia.

— A gdzie najczęściej podróżujesz?

Zdecydowanie Europa jest moim celem. Choć dla mnie i mojej rodziny nie liczą się odległości. Cieszymy się również małymi rzeczami. Na przykład mieszkając w Wejherowie, będąc w Gdyni zawodowo co najmniej dwa razy w tygodniu, postanowiliśmy przyjechać właśnie do Gdyni typowo turystycznie. Pokazać synowi miasto z innej perspektywy. Zrobić z tego wielką podróż, przygodę! Zapakowaliśmy samochód i w drogę. Trochę nam się chciało śmiać, ale zabawa była fantastyczna. Nawet mieszkanie wynajęliśmy! I okazało się, że zupełnie inaczej się zachowywaliśmy. Spacerowaliśmy w spokoju po Bulwarze, chodziliśmy w miejsca, których do tej pory nawet nie zauważaliśmy, pokazywaliśmy Tymkowi, to o czym dawno zapomnieliśmy. Korzystaliśmy ze wskazówek, porad, rekomendacji blogerów trójmiejskich. Zachwycaliśmy się niebem, kamienicami, odgłosami miasta. Nawet breloczek kupiliśmy z Gdyni, jako pamiątkę, bo z każdego miejsca gdzie jesteśmy kupujemy magnez lub breloczek.

— Dużo trzeba mieć pieniędzy aby podróżować?

To wszystko zależy od nas samych. Czego oczekujemy i jak sobie wyobrażamy podróżowanie. Plecak, trampki, suchy prowiant czy luksusowy hotel, drinki i wynajęty samolot. Wiele osób czeka na ten odpowiedni czas finansowy. Czeka i czeka.
A ja nie lubię odkładać marzeń na kiedyś tam. Staram się, aby finanse nie były przeszkodą, dlatego postanowiłam dopasowywać formę podróżowania do możliwości finansowych.
I tak zrodziło się nasze największe marzenie, czyli vanlife!

— A jak powstał wasz minivan?

Inspiracją były te duże profesjonalne kampery, niesamowite „domy na kółkach”. Zaczęliśmy szukać rozwiązań, jak to wszystko zmieścić do naszego minivana, samochodu osobowego. Co jest nam najbardziej potrzebne, jak zrobić coś z niczego i małego, dla trzech osób. Zatem: toaleta, to specjalne wiaderko z nakładką, spanie zrobione z ramy naszego starego, drewnianego łóżka.Wszystko dopasowane pod wymiar, z wtórnym wykorzystaniem tego co mieliśmy, recycling i dokupieniem rzeczy niezbędnych. W samochodzie są firanki, lodówka na prąd, kuchenka na naboje, nawet girlanda. Przytulnie jak w domu. Zależało nam, aby było komfortowo, na ile się da.

— Dokąd pojechaliście w pierwszą podróż waszym niecodziennym autem?

Do Krakowa. Mieliśmy jechać od punktu A do B, czyli Gdańsk – Kraków, na cztery dni, mieszkać w tym samochodzie, wszystko mieć po ręką. I wówczas poczuliśmy niesamowitą wolność tej naszej mobilności! Trasę tworzymy, miejsca planujemy. Ramowy plan jest, główne cele są, ale w to wszystko wpleciona jest „elastyczność chwili i miejsca” a dzięki temu, że „zbaczamy z drogi”, odkrywamy nieodkryte.

— Pewnie wzbudzacie nie lada zainteresowanie?

Jedni stwierdzili, że jesteśmy wariatami, innych to zainspirowało. Coraz częściej zaczęli pytać o nasz „własnoręczny” samochód, o nasze rodzinne podróżowanie, o nasze lokalne przygody. To zainspirowało nas do spotkań z takimi pozytywnymi„wariatami” jak My.

— I wówczas „oficjalnie” pokazałaś się światu jako podróżniczka?

W marcu tego roku (2018) powstał Benefis Turystyki. Miało to być jednowazowe spotkanie, aby celebrować styl życia, a nie osobę. Spotykaliśmy się w gronie dorosłych, gdzie rozmawialiśmy o wszystkim i o wszystkim (tak to nazywam). O podróżach, sprawach zawodowych, planach, marzeniach, aby się zrelaksować. Ale zaczęło nam się tak podobać, że spotykaliśmy się regularnie. Zatem nazwa Benefis już nie pasowała, gdyż spotkania, były co dwa, trzy miesiące. Na jednym z takich wieczorów powstał pomysł nowego projektu – „Smak Podróży” czyli absolutne połączenie moich dwóch pasji: jedzenia i podróżowania.

— Czy zaczynając swoją markę Way of Taste, miałaś już w głowie festiwal?

Chyba tak. Uwielbiam tworzyć wydarzenia. Tworzę: konferencję Moja Strefa Life (już trzy edycje za nami), Biesiady dla każdego podróżnika (4-5 razy w roku spotkania dla dorosłych), cykl Małego Podróżnika, czyli spotkania dla dzieci m.in. w szkołach, przedszkolach,Opowieści z Minivana – spotkania dla ciekawych naszej przygodyoraz szereg warsztatów kulinarnych. Zawsze zależy mi na jakości.
Poczułam, że chcę to wszystko połączyć, zespolić, wyróżnić.

— Połączyłaś w wyjątkowe, nowatorskie wydarzenie „Smak Podróż – festiwal dla każdego podróżnika”.

Naszą domeną i celem jest, aby nie szufladkować ludzi. Dla nas nie liczy się czy wszedłeś na K2, czy zwiedziłeś pobliską wioskę. Liczy się jakie wrażenia przywiozłeś do domu. Emocje, wspomnienia, poszukiwanie przygody w małych rzeczach.
Projekt Smak Podróży powstał m.in. na przekór pewnemu stwierdzeniu, które usłyszałam kilka lat temu. Na mój zachwyt – „Ach jak my lubimy podróżować”, pewna osoba zanegowała – „Podróżować? No nie bądź śmieszna! Jak będziesz jeździła z plecakiem, w trampkach, po całym świecie, to będziesz mogła powiedzieć, że podróżujesz…” A ja się z tym nie zgadzam. I stąd pomysł, aby zachęcić ludzi do tego, by nie bali się mówić o swoich wyprawach, nawet tych najmniejszych i docenili to co robią.
Projekt powstał z marzeń i chcemy dołożyć się do marzeń innych, dlatego 10% dochodu z biletów na festiwal przeznaczymy na fundację, w tym roku pro zwierzęcą. Tym bardziej zapraszam, a biletów jest niewiele. https://smakpodrozy-1festiwal.evenea.pl/

— Jaka jest różnica między podróżnikiem, a turystą?

Mam pewną hipotezę.Jeżeli jedziesz do Kambodży na zorganizowaną wycieczkę do hotelu na dwa tygodnie, wszystko masz opłacone, zapewnione. Nic innego nie widzisz poza hotelem i wycieczkami fakultatywnymi z przewodnikiem.

Natomiast ktoś inny jedzie do Warszawy, sam wszystko organizuje, szuka noclegu, różnych atrakcji, rozmawia z tubylcami, poznaje charakter i specyfikę miejsca, miasta.
Jak myślisz, kto jest podróżnikiem, a kto turystą? Moim zdaniem, tu nie chodzi o odległość, ani o zasobność portfela. Jednak, żeby było jasne, dla mnie jedna i druga forma jest fascynująca. Obie wiele wnoszą i są wartościowe. Jak wcześniej mówiłam ważne są wspomnienia i radość.
Wizja zawsze musi być, natomiast to co się dzieje podczas podróży, to są właśnie smaczki – Smaki Podróży.


Dziękuję za rozmowę
Rozmawiała Alicja Morena


Zapraszam do obserwowania Way of Taste i przyłączenia się do festiwalu.

http://www.wayoftaste.com/smakpodrozy-festiwalwgdyni/

https://www.facebook.com/wayoftaste/

https://instagram.com/wayoftaste/

ZOSTAW KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here