Zawsze aktualne

0
236

Nasze matki, podobnie jak ich matki, czyli nasze babki, mawiały: „jeśli facet mówi, że jest w pracy, a nie jest, to zdradza na pewno”. Hmmm. Skąd taka wiedza i czy czymś poparta? Nie wiem. Ale jeśli by potraktować tę tezę serio, można by dojść do następującego wniosku:

  • dobra wiadomość jest taka, że akurat przeważnie nic niewiadomo. Bo Aktualny ciągle jest w pracy i nigdy w niej nie jest, ponieważ pracę ma wszędzie, a miejsce pracy nigdzie. Na dwoje babka, a za nią i matka, wróżyła. Oznacza to bowiem, że może i zdradzać i nie zdradzać równocześnie. To już raczej dla niego tylko dobra wiadomość. Dla mnie niekoniecznie, bo prawdopodobnie nigdy nie poznam prawdy, a o tej z kolei mój ojciec, oficer bratniego wywiadu, mawiał, że lepiej jej nie znać. Więc znowu jestem do przodu, a konkretnie w komfortowej sytuacji. Prawdziwie komfortowej. Komfort bowiem to możliwość wyboru. Mogę przecież wybrać:

    a) zdradza

    b) nie zdradza.

    Niepotrzebne skreślić. Potrzebne zaznaczyć kółkiem. Jak komu wygodniej. Istoty nie dojdę, faktów nie sprawdzę, a prawdę mówiąc nic mnie to nie obchodzi, bo życie jest gdzie indziej…, a Aktualnemu można przydać przedrostek „nie”.

    Żony polityków, żołnierzy, sportowców, artystów, filmowców, lekarzy i dziennikarzy mają słodkie życie. Prawdziwie słodkie. Nic im nie grozi. Bardzo długo, jeśli są wytrawnymi graczkami, może nawet do końca życia, są bezpieczne. Dopóki same nie uwierzą w to, co podszepnie im zraniona rzeczywistość, albo znudzone koleżanki… i tU – jest klU. Bo posiadać męża, co taki atrakcyjny zawód wykonuje jest romantyczne, ale – znów bez przesady! Dlaczego ona ma mieć lepiej niż ja? – pyta żona Zwykłego. Dlaczego ma mieć wieczorem (gdy go nie ma) święty spokój i prezenty z podróży, a najczęściej z lotniska, podczas gdy jej Zwykły do domu codziennie o 18 wraca, obiadu żąda, telewizję ogląda i regularny seks (w dodatku z nią samą) uprawia. Nuda. A taki polityk, żołnierz, sportowiec, filmowiec, lekarz, dziennikarz, artysta, to po pierwsze niewiadomo kiedy wróci, co i gdzie zje i z kim seks uprawi raz czy drugi przelotnie, niezobowiązująco i choćby nawet po koleżeńsku. Taki mąż to jest gratka i zagadka jednocześnie. Z pozycji swej i doświadczenia mogę to wyobrażenie ostatecznie potwierdzić. Ale – zagadki są dla dzieci, gratki zaś dla starców. A życie jest gdzie indziej…

    Kiedy mój pierwszy Branżowy Chłopak, z wyboru i wielkiej miłości – wędrowny artysta marihuanista, wsparty o wystawiony przeze mnie na schody worek z ubraniami, utkwił we mnie wzrok rozczarowanej kartki z kserokopiarki i powiedział: „kochanie, pieniądze to stan ducha” raz na zawsze straciłam rozeznanie w rachunkach – cudzych, bo swoich zaczęłam wreszcie pilnować nie licząc na wsparcie (po)bliskich.

    Kiedy mój pierwszy Branżowy Mąż odchodził zabierając blaszane pudełko na herbatniki po matce i naszego dorastającego syna, powiedzia(do dziś nie wiem do kogo, choć patrzył wyraźnie w moją stronę mrużąc lewe oko, jakby sprawdzał ustawienie kadru): „kiedy wykonujesz zawód taki jak mój, nie powinieneś mieć rodziny”. Ton miał boleściwy, wzrok szklany i ręce wsparte o stół. A ściśle: jedną. Drugą podtrzymywał statyw marki Sachtler, który idealnie mu pasował do lewej nogi w bojówkach, a jeszcze lepiej do kamery

       A kiedy mój pierwszy Branżowy Narzeczony zrobił mi remont, leczo i dziecko, a ściślej córkę, a następnie wyjechał robić reportaż z Iraku i zginął rozerwany przez minę, zrozumiałam, że nieważne czy facet pije, bije i zdradza, czy też jest śliczny, higieniczny i romantyczny. Nieważne. Wszystko jest gdzie indziej… To s i e b i e nie opuszczę aż do śmierci. Reszta jest przelotna, zawrotna i zawodna. Podniecająca, orzeźwiająca i ogłupiająca.  Reszta jest niezbędna, ale wszystko jest gdzie indziej. We mnie. Dobrze o tym pamiętać, kiedy obcy u bram…

ZOSTAW KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here