Kobieta autentyczna – podstawy autoprezentacji

0
269

Marta Kadłub – wielowymiarowa artystyczna dusza – aktorka, terapeutka naturalna, kulturoznawca, poetka, plastyk, przyszła coach. Można ją spotkać na deskach Teatru Miejskiego w Gdyni, gdzie jest etatową aktorką oraz licznych warsztatach dla kobiet w całym Trójmieście i nie tylko.

—- Czym jest autoprezentacja?

Autoprezentacja jest pojęciem bardzo szerokim, bo tak naprawdę prezentujemy się nie tylko w pracy, ale także w życiu. Nasz sposób bycia, poruszania się, gesty, mimika, to o czym mówimy, to jak mówimy, to wszystko jest składową naszej autoprezentacji. Moim zdaniem duża część autoprezentacji opiera się na naszym naturalnym potencjale, na tym kim jesteśmy. Jednak okazuje się, że nie każdy potrafi z niego skorzystać.

Widziałam wystąpienia różnych osób, którzy uczyli się swoich wystąpień publicznych i zaobserwowałam, że bardzo często jest to pewien schemat, dostrzegałam, że ci ludzie bardzo często wpadają w takie pudełka pewnych technik, wyuczonych zachowań. I ok, technika też jest ważna, wiedza jest ważna, jednak często brakowało w tych wystąpieniach świeżości, pewności, autentyczności. Brakowało człowieka! I to było moje odkrycie.

—- I to był początek „twojej” autoprezentacji?

Od tego zaczęło się to moje całe zainteresowanie autoprezentacją. Jak to tak naprawdę jest z tymi wystąpieniami? Czy to jest tak, że mamy coś udawać, czy mamy wywierać jakieś wrażenie? Na czym mamy się skupiać?

Zaczęłam przeszukiwać różne materiały i jak to bywa w życiu, przypadkiem, znalazłam książkę Amy Cuddy „Wstań” i zobaczyłam jej 10 minutowe wystąpienie na youtubie na Tedex, które było potwierdzeniem wszystkiego co ja myślę na temat wystąpień publicznych i autoprezentacji. Ktoś to powiedział na głos, nazwał. Amy popiera wszystko badaniami naukowymi. I od tego momentu przestałam się bać mówić o tym, jak ja też to widzę i czuję.

—- I wówczas narodził się pomysł nowego projektu, zajęć dla kobiet?

Tak. W dzisiejszych czasach autoprezentacja jest podstawową kompetencją potrzebną wielu ludziom. Jednak tak wielu z nas nie wie jak to ugryźć, przeraża ich to. Wyszłam naprzeciw potrzebom.

Stworzyłam zajęcia dla kobiet, które potrzebują takiej autoprezentacji do celów zawodowych, biznesowych, ale też w życiu. Zajęcia mające na celu wyjście poza schemat, bycie naturalnym i autentycznym.

—- A czym jest autentyczność?

Autentyczność jest ściśle związana z dwoma pojęciami: OBECNOŚCI i UWAŻNOŚCI. Zaczęłam je zgłębiać i jak puzzle wszystko się poskładało.

Bo przecież jak jestem na scenie jako aktorka, odgrywam jakąś postać to kluczem do tego wystąpienia jest obecność. Bez obecności, uważności, skupienia się na TU I TERAZ, nie ma danej kreacji, postaci, wystąpienia. Obecność jest kluczem do dialogu, interakcji, przepływu energii, emocji.

—- A dlaczego właśnie zajęcia dla kobiet?

Przede wszystkim dlatego, ponieważ częściej spotykałam kobiety, które takiej umiejętności potrzebowały. Również przez to, że zaczęłam się udzielać na przykład na networkingach dla kobiet. I pomysł stworzenia takich zajęć nagle sprowadził się do zajęć dla kobiet.

Zauważyłam, że kobiety bardzo się przejmują, wiele je kosztuje aby wyjść przed ludzi, coś powiedzieć o sobie. Tu jest ogromna bariera. Łatwiej im mówić o produkcie, o kimś innym, ale o sobie, o swoich osiągnięciach, co tworzą, jaką mają wizję, to często stanowi problem. Widziałam wiele pięknych, odważnych kobiet. Matek i tych bez dzieci. I widziałam jak same w siebie nie wierzą. Więc jak ktoś inny ma im uwierzyć?

Zaczęłam się przyglądać z czego to wynika. Czy to jest tylko niepewność, nieśmiałość czy inne bariery?

Doszłam do tego, że jeśli przed autoprezentacją, wystąpieniem odpowiemy sobie na parę kluczowych pytań to one pozwolą na spokój i opanowanie w trakcie.

Jeśli będziemy wiedzieć kim jesteśmy, jakie mamy wartości, jaki jest nasz cel, dlaczego chcemy się zaprezentować, jaki jest cel prezentacji to stworzymy fundament, na którym będziemy stać pewnie i który pozwoli nam BYĆ.

W wystąpieniach najważniejszym elementem jest poznać siebie, poczuć siebie, zobaczyć kim jesteśmy i zbudować swoją jakość. Bo ta jakość będzie nas niosła. I wtedy stres i niepewność ustąpi i będziemy w pełnym swoim najlepszym autentycznym Ja. Wybrniemy z każdej sytuacji podczas wystąpienia. Nasza osobowość, nasze wartości, poglądy, motywacje, cele,

będą na tyle ciekawe, na tyle wyłonią się spod tych masek, które zakładamy na co dzień, że wszystko będzie miało energię. Nam będzie łatwiej i z większą radością będziemy to robić.

—- Czy każdy musi się uczyć autoprezentacji? Czy niektórzy mają to wrodzone?

Jedni mają większą łatwość wystąpień inni mniejszą. Ale nawet jeśli masz jakieś predyspozycje, talent do czegoś to i tak często trzeba się rozwijać, uczyć, budować siebie. Nie można wpaść w pułapkę obojętności i odpuszczenia, bo wówczas można coś przeoczyć. Przygotowanie jest podstawą niezależnie czy mamy tą łatwość czy nie.

Oczywiście jest też ważne z czym się mierzymy.

Akurat do mnie na zajęcia przychodzą dziewczyny, kobiety dla których wystąpienia to jest jakaś bariera, sfera do pracy.

—- Czy są to osoby w większości, które występują przed innymi czy głównie tzw. „szare myszki”?

Jest bardzo różnie, są kobiety, które na co dzień zajmują się prezentacjami, wystąpieniami przed zespołem ludzi, np. prawniczki, radcy prawni, managerowie oraz prowadzące swój biznes większy albo mniejszy, ale też kobiety które dopiero zaczynają. Wiedzą, że wystąpienia czy prezentacje są dopiero przed nimi, bo na przykład w pracy zaczynają od nich tego wymagać lub czeka je spotkanie networkingowe, spotkania z klientami, mają prowadzić warsztaty, zajęcia itp.

Często jest tak, że przychodzą osoby po prostu nieśmiałe, chcące nawiązać lepszy kontakt z ludźmi lub chcące zmienić pracę.

—- A czy my zawsze jesteśmy w jakiejś roli?

Moim zdaniem to jest bardzo złożone. Z jednej strony jesteśmy w jakiejś roli zawsze: matki, żony, pracownika, podwładnego, ucznia, przyjaciela itp. To są nasze role społeczne, które wynikają z naszego obecnego świata i systemu w którym żyjemy. Z drugiej strony te naturalne role mają swoje różne oblicza, etapy, co tworzy jakby kolejną rolę. Np. raz jesteśmy kimś kto przeprowadza wywiad, innym razem kimś kto udziela wywiadu. A wpisując się w daną rolę jesteśmy ograniczeni pewnymi zachowaniami.

Jeśli podczas tego wywiadu opowiadając o warsztatach zaczęłabym nagle śpiewać, tańczyć, podskakiwać to nie będzie to adekwatne do sytuacji w jakiej się znalazłam. Zatem jesteśmy w rolach i powinnyśmy dostosować nasze zachowanie do okoliczności w jakich się znajdujemy. Ta nasza rola uławia nam pewne poruszanie się w tym świecie, który nas otacza, w którym żyjemy.

—- Czy te kolejne role to nie są po prostu nasze maski przed światem?

To mnie właśnie zastanawia. Czy rola jest jednoznaczna z zakładaniem maski? Czy jak jesteśmy w pewnej roli to oznacza, że mamy teraz grać? Być inną osobą niż jesteśmy? Udawać kogoś ? Ja jestem jednak fanką zrzucania masek. Poszukiwania siebie, swojego prawdziwego ja. I tak mi się wydaje, że role nie muszą w tym przeszkadzać, że role i maski nie są ze sobą tożsame.

Wydaje mi się, że często zakładamy maski, bo nie kochamy siebie.

I tak naprawdę z wiekiem, jak pozakładamy sobie ileś tych masek coraz ciężej jest nam je ściągnąć, one już tak do nas przylgnęły, że wydaje się że są nami.

W momencie, gdy na zajęciach poruszamy ten temat odkrywamy, że niektóre zachowania mamy tylko dlatego, bo kiedyś ktoś nam powiedział, że nie powinnyśmy czegoś robić albo przeciwnie powinnyśmy. Próbujemy wejść w te oczekiwania społeczne, spełnić je. I dochodzimy do tego, że to jest maska którą ktoś nam nałożył lub same sobie nałożyliśmy bardzo dawno temu.

Załóżmy, że mamy jakieś wystąpienie, autoprezentację. Skrywamy się pod wieloma maskami, na to nakładamy jeszcze kolejną, bo ktoś nam kiedyś powiedział, że nie możemy być sobą podczas wystąpień. Dusimy pod tymi warstwami siebie. A może to właśnie TY jesteś na tyle interesujący, by zobaczyć i posłuchać właśnie CIEBIE. Często z wielości tych masek i schematów tworzą się rozbieżne komunikaty, które wysyłamy, nie ma w tym prawdy i harmonii. Ciało nie pasuje do głosu, głos do tego co mówimy. Sztuczne, wykreowane ja zaczyna się rozpadać, nie daje rady. Prawda chce się uwolnić, ale nie ma jak, nie ma dla niej miejsca. I wówczas zawsze będzie takie uczucie, że z tą autoprezentacją czy wystąpieniem jest coś nie tak. A jeśli byśmy takie maski zdjęli to nasz potencjał mógłby nas nieść, dodawać energii, mogłoby się okazać, że jesteśmy dla innych inspiracją, że to co mówimy jest interesujące.

Ważne aby na siłę nie udawać, nie trzymać się czegoś co jest zupełnie nie nasze. I nad tym aspektem dużo pracujemy na zajęciach.

—- A jak wygląda praca na takich zajęciach?

Ja nie pracuję w taki sposób, że daję gotowe recepty, rozwiązania. Oczywiście są przygotowane ćwiczenia i materiały, opieram się na wiedzy na temat wystąpień, jednak przede wszystkim uważam, że wszystko jest w nas. To my decydujemy na ile sobie pozwolimy odkryć siebie. Zobaczyć jaką jesteśmy wspaniałą wielowymiarową istotą, docenimy siebie, zobaczymy tą swoją jakość i nauczymy się ją budować na co dzień. Zawsze powtarzam, że jeśli chcesz wywrzeć na kimś dobre wrażenie, najpierw zrób wrażenie na sobie.

Na tę chwilę jest pierwszy moduł – Kobieta autentyczna – podstawy autoprezentacji. Plan jest taki, aby po tym pierwszym module przejść do drugiego.

Spotkania są w Gdyni, Gdańsku i Warszawie.

—- Miewasz tremę przed wystąpieniami, występami?

Tak, oczywiście. W sumie zawsze, od małego gdzieś występowałam, byłam odważna, ale tremę miałam za każdym razem. Na początku swojej drogi aktorskiej trema potrafiła mnie tak opanować, że trzęsły mi się nogi, ręce, nawet przenosiło się to na aparat mowy. Wówczas nie miałam żadnych technik, pracowałam nad tym tak jak czułam. W pewnym momencie odkryłam też, że receptą jest NIE skupianie się na sobie. Kiedy za bardzo skupiasz się na sobie, zaczynasz siebie oceniać, przestajesz być obecny, myślisz o efekcie, zamiast być tu i teraz. Analizujemy co już powiedzieliśmy, zrobiliśmy, a co jeszcze przed nami. A ważne jest być! Dać się porwać temu co się dzieje teraz, tej kreacji, przepływowi energii. I z tego doświadczenia dużo korzystam.

—- „Kobieta autentyczna” jest częścią twojego większego projektu – Lira Teatroterapia.

Tak. Nazwa Lira pochodzi od gwiazdozbioru. Rozpoczęłam ten projekt wraz z Maćkiem Wiznerem, aktorem i pedagogiem.

Oboje widzimy niezwykłą szansę w sztuce jako metodzie pracy z samym sobą. I nawet nie jako terapii poprzez teatr – arteterapii, tylko na zasadzie rozwoju osobistego. Wykorzystujemy techniki teatralne, aktorskie na przykład do pracy z emocjami. Aby je uwolnić, obserwować i przetransformować jeśli trzeba.

Pracujemy poprzez improwizację, tekst, dźwięk, ruch. Uruchamiamy pokłady uczuć, które często śpią, gdzieś na dnie codzienności.

Ważna jest też praca nad stresem, który w dzisiejszych czasach jest w zasadzie wszędzie. A stres nas obezwładnia i warto umieć nad nim zapanować. Mamy szereg technik wizualizacyjnych, aktorskich, coachingowych czy też takich, które wynikają z naszych alternatywnych pasji (terapie naturalne, praca z energią, techniki kwantowe)

Lira to emisja głosu, trening autoprezentacji, techniki aktorskie w biznesie a także narzędzia coachingowe.

Naszą wielką radością są zajęcia teatralne dla dorosłych (pierwsza edycja), taka trochę „zabawa” w teatr, która kończy się pokazem spektaklu stworzonego przez uczestników. To sami uczestnicy piszą tekst, przez rok uczą się technik aktorskich, pracują nad sobą, aby potem stanąć przed publicznością. Dzieją się piękne i niezwykłe rzeczy na zajęciach. Druga edycja rusza od października 2019 roku, ale na pewno zapisy będziemy otwierać dużo wcześniej, bo zajęcia cieszą się zainteresowaniem.

Zajęcia i warsztaty w ramach Lira Teatroterapia to podróż w głąb siebie. W głąb swoich emocji, doświadczeń, przeżyć. To osobista i autentyczna przygoda z samym sobą.

Bardzo dziękuję za rozmowę
Rozmawiała Alicja Morena

www.lira.edu.pl

www.martakadlub.wordpress.com

www.facebook.com/LiraTeatroterapia

www.facebook.com/MartaKadłub

ZOSTAW KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here