Singielka w Trójmieście – odc. 10

0
221

Odcinek 10

„Noworoczne zaskoczenie”

W poniedziałkowy poranek Joanna była nieco rozmemłana, ponieważ niedzielny wieczór spędziła grając w pokera ze znajomymi. Od dziecka uwielbiała grę w karty, dzięki tacie, który jako niekwestionowany mistrz karcianych trików nauczył ją jak wygrywać bez względu na to jakie karty przyniesie kolejne rozdanie. Zatem w kartach – inaczej niż w życiu – potrafiła doskonale blefować. Kreacja na bal była już gotowa, a do umówionej 16:00 miała jeszcze sporo czasu, więc postanowiła nieco poleniuchować z książką w ten ostatni dzień roku. Błogie lenistwo przerwał jej uporczywy dźwięk telefonu dobiegający z drugiego pokoju. Niechętnie wygramoliła się spod cieplutkiego kocyka i odebrała połączenie od swojej bratniej duszyczki.

– Hej Asik! Chciałam Ci życzyć udanej zabawy!

– Hej kochana. Już? Przecież jest wcześnie. W sumie połową mózgu jeszcze śpię…

– To się powoli budź moja droga, bo prześpisz cały przyszły rok!

– Tia… zabobony, zabobony…

– Wiesz, że w każdym przesądzie jest odrobina prawdy. To niemal naukowo udowodnione!

– Srutu tutu, a nie naukowo udowodnione. Swoją drogą to skandal, że spędzamy Sylwestra osobno, wiesz?

– Wiem, ale nie każdy może sobie jechać balować na Mazury z gorącym kochankiem.

– Ojojoj… i po co ta zazdrość! Też Ci życzę udanej zabawy i widzimy się jutro wieczorem na noworocznym spacerku, tak?

– Oczywiście, jak zawsze. Lubię te nasze świeckie tradycje. Buziak!

– Buziak kochana!

Przez ostatnie dwa lata dziewczyny spędzały ostatni wieczór roku razem, niemniej zamiast żalu, że w tym roku będzie inaczej Joanna zaczynała czuć swego rodzaju podniecenie. Dawno już nie przytrafiła jej się taka imprezowa niespodzianka, a z doświadczenia wiedziała, że nieplanowane wyjścia są zawsze najbardziej udane.

Chwilę po 15:00 na poważnie zaczęła się szykować, a kiedy zegar wybił 16:00 była już w pełnej gotowości balowej. Czerwono złota suknia ze sporym dekoltem i rozcięciem odsłaniającym prawą nogę oraz ulubione, dwunastocentymetrowe szpilki sprawiły, że czuła się niesamowicie atrakcyjna. Na czas podróży postanowiła jednak ubrać coś wygodniejszego, a wieczorową kreację schowała do torby wraz z butami, ogromną kosmetyczką, strojem kąpielowym i kilkoma innymi, niezbędnymi drobiazgami. Po chwili zjawił się, niesamowicie elegancki, Aleks i ruszyli w drogę, podczas której rozmawiali głównie o muzyce i filmach. Nastroje im dopisywały, a niewielki ruch na drodze sprawiał, że podróż nie była uciążliwa. Po dotarciu na miejsce rozlokowali się w pokojach i wybrali się na zapoznawczą kawę.

Brat Aleksa zrobił na Joannie bardzo pozytywne wrażenie, ale jego żona wręcz przeciwnie. Aleks uprzedzał ją po drodze, że Agata jest nieco zołzowata i zdaje się, że miała rację. Reszta towarzystwa była póki co trudna do rozszyfrowania. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa wszyscy umiejętnie ukrywali się za fasadą sztucznych uśmiechów. Wszyscy poza Agatą, która całkiem szczerze rzucała w stronę Joanny nienawistne spojrzenia. Powód był raczej oczywisty. Kobiety to niesamowicie zazdrosne stworzenia, a Agata w przeciwieństwie do Joanny nie robiła oszałamiającego wrażenia. Przed balem wszyscy rozeszli się do swoich apartamentów, aby się przygotować. Po trzech kwadransach wszyscy ponownie spotkali się w holu przed salą balową. Joanna zrobiła wrażenie na wszystkich obecnych. Zaszalała nieco z makijażem stwierdzając, że taka noc jest przecież tylko raz w roku, a już od dawna nie miała okazji pochwalić się swoimi umiejętnościami zdobytymi podczas kursu makijażu zrobionego kilka lat wcześniej.

– Wiedziałem że zaproszenie Ciebie będzie strzałem w dziesiątkę! Wyglądasz zjawiskowo Joasiu!

– Dziękuję Aleks. Ty tez jesteś całkiem do rzeczy. To powiedziawszy Joanna złapała Aleksa pod rękę i z uśmiechem na ustach weszli na salę.

Organizatorzy balu stanęli na wysokości zadania. Wszystko było dopracowane, a wręcz dopieszczone w najdrobniejszych szczegółach. Orkiestra grała wspaniale, a serwowane potrawy były na najwyższym poziomie. Joanna przez dłuższy czas nie schodziła z parkietu, ponieważ wszyscy panowie siedzący przy ich stoliku chcieli z nią zatańczyć. Taneczne umiejętności Joanny przypadły do gustu zwłaszcza bratu Aleksa, co oczywiście nie umknęło uwadze Agaty, która w myślach prawdopodobnie obdzierała ją już ze skóry. W pewnym momencie, podczas kolejnego foxtrota, tym razem w ramionach Aleksa, Joanna spostrzegła znajomą twarz… Bartka! Aż podskoczyła z wrażenia. Co on tu robił?! I jak on świetnie wyglądał! Do końca tańca Joanna nie mogła się skupić na niczym innym jak tylko śledzenie wzrokiem swojego kolegi który całkiem nieźle poczynał sobie na parkiecie obtańcowując prześliczną blondynkę. Joanna przez ułamek sekundy poczuła się nieco zazdrosna, co niezwykle ją zaskoczyło. W końcu taniec się skończył, podeszła do stolika, napiła się soku i… postanowiła się przywitać. Kiedy ruszyła w stronę Bartka on nadal tańczył z tajemniczą blondynką, która wyraźnie rozpływała się pod jego spojrzeniem. Kiedy Joanna była już dość blisko została zauważona. Nie zastanawiając się zbyt długo podeszła jeszcze bliżej i wypaliła:

– Odbijany!

– Ok. – odpowiedziała lekko zaskoczona blondynka kiedy lewa ręka Joanny obejmowała już szyję Bartka, a jej prawa dłoń spoczęła w jego lewej dłoni.

– Czy ja śnię Joasiu?
– Nie, nie śnisz. Tańczysz ze mną na balu, daleko od domu. I świetnie wyglądasz. Bartek uśmiechał się przez dłuższa chwilę nie mogąc wydusić z siebie słowa.
– Jesteś przepiękna Joasiu!

– Uważaj, żeby nas Twoja dziewczyna nie usłyszała.

– Moja dziewczyna? Nie, nie, Zuzia to moja kuzynka. Poprosiła mnie, żeby przyszedł z nią tutaj jako osoba towarzysząca i zdaje się, że to była najlepsza decyzja w tym roku. A Ty, jak się tu znalazłaś?

– Podobnie. Przyjaciel zaprosił mnie w ostatniej chwili. Cóż za miły zbieg okoliczności.

Tańczyli tak przez dłuższy czas uśmiechając się do siebie, rozmawiając i zupełnie zapominając o swoich partnerach. W końcu postanowili pobyć trochę ze swoim towarzystwem, ale umówili się, że za pół godziny spotkają się w holu, żeby się razem czegoś napić i jeszcze trochę porozmawiać. Tak też zrobili. Joanna wytłumaczyła Aleksowi, że spotkała znajomego, a ten nie miał jej za złe chwilowego opuszczenia, ponieważ towarzystwa dotrzymała mu przemiła blondynka o imieniu Zuzanna. Cóż za przypadek!

Kiedy siedzieli w holu popijając drinki, rozmawiając i żartując dobiegło ich odliczanie…

10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1,
– Szczęśliwego Nowego Roku Joasiu! – Szczęśliwego Nowego Ro…

Joanna nie zdążyła dokończyć zdania, ponieważ Bartek zamknął jej usta pocałunkiem. To było zaskakujące, nieco dziwne, ale… bardzo przyjemne. Nie wiadomo czy to ta chwila, odrobina alkoholu, którego zwykle nie pija czy coś zupełnie innego, ale Joanna odwzajemniła pocałunek. I tak dwoje do niedawna całkiem obcych sobie ludzi przywitało Nowy Rok całując się na balu, z dala od domu, z dala od pracy, zupełnie niespodziewanie…

Drogie Kobietki!

Mam nadzieję, że Wy też przywitałyście Nowy Rok w przyjemny sposób, w miłym towarzystwie i z uśmiechem na twarzy. Życzę Wam wszystkiego dobrego! Niech ten 2019 okaże się dla Was rokiem wspaniałym, przełomowym i niezapomnianym!

Do przeczytania!
Justyna Jakubowska

odc. 9 – czytaj – odc. 11

ZOSTAW KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here